California 2019r.

Byl uroczy, sloneczny dzien. 13 letni Franek, emigrant z Polski z tesknieniem wypatrywal brzozek i wierzb na horyzoncie. Zasmuony faktem ich braku rozgladal sie za otaczajacymi go amerykanskimi dziewczynami. A bylo na co popatrzec.
-Czesc, jak sie masz? – Zapytal Franek nienaganna angielszczyzna z nietutejszym akcentem (w 2020 polskie szkoly uczyly angielskiego a nie samej zbednej gramatyki).
-Kim jestes?
-Jestem Franek. Chcesz zostac moja dziewczyna?
-Nie rozumiem.
-No czy zostaniesz moja dziewczyna. Bede cie trzymal za reke, kupowal lody waniliowe, opowiadal wiersze i bronil cie bede.
-Masz na mysli partnerke seksualna?
-Nie mowilem nic o seksie.
-To by nie bylo seksu miedzy nami?
-Nie wiem, moze. Ale czy to takie wazne?
-Nie wiem, moze, a nie? – Dziewczyne bardzo zdziwil, ten nietutejszy chlopak o okraglych rysach i pieknym, szczerym slowianskim usmiechu (chodz oczywiscie nie wiedziala, ze to co widzi nazwane jest szczerym slowianskim usmiechem).
-Moja tata mowi, ze na seks przyjdzie kiedys czas. Ze narazie wazne sa lody waniliowe i spacery.
-A kto to jest tata?
-Nie wiesz kto to jest tata?
-Taki pan co podwozi mnie do szkoly codziennie?
-Zapytaj sie mamy, ona wie.
-Nie mam mamy. To znaczy jest taka pani i taki pan, i jak bylam mala to mowilam na nich mama i tata ale u nas juz tak nie wolno.
-Motyla noga! – zdziwil sie Franek – jak to?
-No nie mozna i tyle. Smiesznie mowisz, skad jestes?
-Z Polski. To w Europie. Wiesz gdzie to?
-Niee.
-To ci opowiem kiedys.
-Dobra. Czy juz jestem twoja dziewczyna?
-Chyba tak. Idziemy do parku?
-Nie wiem. A po co?
-Bo parki sa ladniejsze niz drogi. Bo ptaki sa fajniejsze niz samochody, a kwiaty przyjemniejsze niz spaliny. Tak mowi dziadek.
-To chodz!.. Jaki dziadek?
-No dziadek, tato mojego taty. A co, ty juz nie masz?
-Nie mam. Moja opiekunka.. – dziewczynka obrocila sie nerwowo wokol siebie – Moja mama powiedziala, ze jej tato ma juz dosc i jedzie do szpitala w ostatnia podroz. I juz go nie widzialam.
-Przykro mi. Moj dziadek zyje i nawet kasztany zbiera.
-A co bedziemy potem robic? Zbierac kasztany?
-Tu chyba nie ma kasztanow. Ale moge ci nazrywac kwiatkow.
-Ale potem potem.
-Kiedy potem.
-No jak juz duza bede i ty duzy bedziesz.
-No na przyklad mozesz zostac moja Zona.
-Zona?
-No jasne.
-A co to znaczy.
-To samo co teraz, ale z Bogiem. I bede mogl cie calowac. – Franek, mimo, ze chlopakiem byl bystrym jak na swoj wiek i tak sie nieco zaczerwienil.
-Aha. A ja nie wierze w Boga. Chyba.
-Jak to?
-No bo w szkole mowili, ze Boga nie ma.
-Bog jest. Popatrz tam.
-Na co.
-Na wszystko.
-Nie rozumiem.
-Zrozumiesz. Chodz.

Z dedykacja dla pana gubernatora Californii, Arnolda Schwartzeneggera, ktory to podpisal ustawe zakazujaca uzywania w podrecznikach szkolnych taki slow jak ‘mama’, ‘tata’ czy ‘maz’ i ‘zona’. A wszystko to aby nie urazic pedalow. Brawo panie “Republikaninie”. Teraz chlopcy moga uzywac szatni dziewczynek (jezeli ma taka potrzebe) i odwrotnie, ale bedzie “rownosc” plci, co nie? Czy za kilkanascie lat za zdanie “normlana rodzina to kochajacy sie mezczyzna i kobieta oraz ich dzieci” pojdzie sie do wiezienia? Bo posade nauczycielska stracisz juz dzis.

raising_gay_flag.jpg

Jedna odpowiedź do “California 2019r.”

  1. calkieminna Powiedział/a:

    Wspaniały post. Bardzo trafny i przemawia, chociaż nie mam nic do gejów i lesbijek i nie przeszkadza mi nadawanie im praw równości, bo wręcz przeciwnie uważam, że mają prawo żyć normalnie. Ale po co to wykreślanie słów?? Nie popadajmy ze skrajności w skrajność.

Leave a Reply