Kobieta moich koszmarów…

Ja tam fanem tenisa wielkim nie jestem. Zwłaszcza kobiecego. Ja tam lubię sobie popatrzeć na morderczy pojedynek Federera z Hewittem i to mi styknie. Uważam tenis za jeden z najcięższych dyscyplin sportowych. Ciągła gra, do póki stoisz na korcie możesz wygrać. Gra się do końca. W damskim tenisie bardziej interesowały mnie babeczki niż sama gra. Ale cieszę się ogromnie jak widzę naszą Agnieszkę Radwańską pokonującą Szarapową (numer jeden) czy Kuzniecową (numer dwa, Aga ma.. 19?). I przyznam, że Polka do pięknych nie należy, ale grać potrafi i to jej chwała. Ale do rzeczy. Czytam sobie, że jakiś magazyn (amerykański) uznał przyszłą przeciwniczkę Radwańskiej za najseksowniejsza tenisistkę, jakby to miało jej w jakiś sposób pomóc (nie pomoże). Szukam, szukam i.. znalazłem.

Jeżeli to jest szczyt piękna i urody, to ja proszę państwa olewam amerykańskie magazyny, damski tenis i zagłębiam się w facetów zasuwających pięć forsownych setów. Piękne panie wolę na żywo i bez anoreksji. Dobranoc i Go Agnyeska!

Daniela Hantuhova
A teraz zapraszam tutaj na YouTube. Całkiem przyjemny kawałek zespołu Pulp pt.: Anorexic Beuty. Polecam.

Odpowiedzi: 7 do “Kobieta moich koszmarów…”

  1. Coz, plus za prowokacje.

    Jakie to szczescie, ze Hantuhova tak nie wyglada.

  2. Hantuchova. ;]

  3. zenobiusz Powiedział/a:

    1. Szarapowa nr 1 była ostatnio jakies 2 lata temu
    2. za najładniejsza tenisistke uwaza sie (słusznie z resztą ;) Anę Ivanovic
    3. wybrałes paskudne zdjecie , patrz: http://www.sport.pl/sport/1,74696,4855474.html

  4. calkieminna Powiedział/a:

    ojj, jestem kobieta i moze nie mnie oceniac inne kobiety, ale gdzie ci amerykanie maja oczy?

  5. buffu Powiedział/a:

    Aga ma 18 :] A ta na zdjęciu to wygrywa tylko urodą. Jak się przestraszy rywalka na korcie, to już trudno odbijać piłki ;p może to jest droga do sukcesu?

  6. calkieminna Powiedział/a:

    Hehe, każdy musi mieć jakąś swoją taktykę ;)

  7. przemeke Powiedział/a:

    dobra, to o tenisie i urodzie bedzie jeszcze nie raz ;). moze mniej finezyjnie ale zawsze ;).

Leave a Reply